Oferta wg czasu
Kursy
1.01
1000

Pierwszy finał duchów w Berlinie. Trzy trofea Bayernu?

4.7.2020,
Autor zapowiedzi: Przemysław Iwańczyk
pic

Bayern Monachium idzie pewnym krokiem po 20. Puchar Niemiec i 13. dublet w historii, a ma jeszcze w planach finał Ligi Mistrzów i triumf w tych rozgrykwach. Właściwie nie ma pół przesłanki, która w sobotnim meczu duchów w Berlinie pozwoliłaby wietrzyć sensacyjną wygraną Bayeru Leverkusen. Może poza tym, że rywale są jedną z dwóch drużyn, która wygrała w tym sezonie z zespołem Hansi Flicka.

Wprawdzie Bayern przegrał w zakończonym sezonie ligowym cztery spotkania, ale dwie z tych porażek (z Hoffenheim i Eintrachtem Frankfurt) idą na konto poprzedniego szkoleniowca Nico Kovaca. Flick nie dał rady tylko Bayerowi i Borussii Mönchengladbach i właśnie porażka z zespołem Petera Bosza wymieniana jest jako jedyny argument przemawiający za piątą drużyną Bundesligi.

- Bayern wygrał osiem mistrzostw z rzędu, ale nigdy nie wygrał tylu kolejnych Pucharów Niemiec. To tylko jeden mecz – przekonuje swoich graczy dyrektor sportowy Bayeru Rudi Völler. Ale też Bayern jakoś regularnie finałów nie przegrywał, jeśli już się do nich dostawał. Zdarzyły się zaledwie cztery takie, kiedy nie dał rady. Ostatnimi, którym udało się wygrać z Bawarczykami, był Eintracht w 2018 r., a sześć lat wcześniej Borussia z trzema Polakami w składzie. Leverkusen dostąpiło zaszczytu gry w trzech finałach – w 1993, 2002 i 2009 r. Tylko ten pierwszy zakończył się ich sukcesem po minimalnie wygranym spotkaniu z amatorami Herthy. Gola na wagę triumfu zdobył Ulf Kirsten.

Völler może zaklinać rzeczywistość, ale fakty są takie, że Bayern nie tylko ma szansę, ale też pewnie idzie po 20. Puchar Niemiec i 13. dublet w historii. Według planów ma to być rok na tyle spektakularny, że będą to trzy finały, wliczając ten w Champions League, i trzy wygrane. Zważywszy na to, że awans do ćwierćfinału drużyna Flicka ma prawie pewny (3:0 na wyjeździe z Chelsea w pierwszym spotkaniu) wszystko w tak szalonym sezonie jest możliwe. Tym bardziej że zdaniem ekspertów Bayern ma obecnie zdecydowanie silniejszy skład niż w 2013 r., kiedy wygrywał Champions League finałem z Borussią Dortmund.

Bayer z kolei ma jeszcze dwie szanse – może nie tylko wygrać pierwsze trofeum od 1993 r., ale również sięgnąć po Ligę Europy, w której utrzymuje się jako jedna z czołowych drużyn. Faworytami są oczywiście Manchester United i Inter Mediolan, ale akurat w Lidze Europy niespodzianki są bardziej prawdopodobne niż w Lidze Mistrzów. Przypomnijmy, że turniej finałowy tych rozgrywek odbędzie się w Niemczech od 5 do 21 sierpnia.

Europejskie puchary są dla Bayeru o tyle ważne, że to jedyna szansa na to, by zagrać w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. W Bundeslidze, gdzie awansem premiowane są cztery lokaty, ekipa z Leverkusen swoją szansę przespała, przegrywając w przedostatniej kolejce na wyjeździe z Herthą Berlin. Z faktu tego skorzystała Borussia Mönchengladbach, która przesunęła się na czwartą pozycję, nie oddając jej także po ostatniej kolejce.

W Leverkusen nadzieją na dopięcie wszystkich celów jest oczywiście Kai Havertz, o którym za chwilę, a także trener Peter Bosz. Nie tylko dzięki kompetencjom, ale także ze względu na narodowość. Jest bowiem Holendrem, a ci, jeśli już występowali w finałach Pucharu Niemiec jako szkoleniowcy, niemieckich zespołów, solidarnie sięgali po trofeum. Byli to Rinus Michels (w 1983 r. z FC Köln), Huub Stevens (w 2001 i 2002 z Schalke) oraz Luis van Gaal (w 2010 r. z Bayernem).

Havertz z kolei to przyszłość niemieckiej piłki, gracz, który jako 21-latek przejął opaskę kapitańską w Leverkusen. Dla niego dzisiejszy finał może być szczególnym wydarzeniem. Od kilkunastu miesięcy przymierzany jest bowiem do Bayernu, ale ponoć nie trafi do Monachium tego lata z powodów finansowych. Bawarczycy mają jednak nadzieję, że dopną transakcję za rok i mają nadzieję, że Havertz nie zmieni Bundesligi na inne rozgrywki, np. Primera Division, gdzie gra wypytujący o niego Real Madryt.

Bayern – wiadomo; po tak kompletnym zespole możemy spodziewać się próby dominacji od początku, a nawet jeśli nie zostanie to potwierdzone golami od razu, cierpliwości, naczelnej cechy tego zespołu. Bayer z kolei to zespół, który pod wodzą Bosza lubi iść va banque. Przy ofensywnym ryzyku, jakie podejmuje trener, może skończyć się kilkoma straconymi golami, jak miało to miejsce w ostatniej potyczce obu drużyn (4:2 dla monachijczyków).

Finał duchów lub finał widmo - tak nazywa się sobotni mecz w Berlinie. To oczywiście w nawiązaniu do pustych trybun (wejdzie zaledwie 691 zaproszonych osób). Finały odbywają się w stolicy Niemiec od 1985 r., a wedle przyjętej umowy taki stan rzeczy będzie trwać przynajmniej do 2025 r. Dzisiejszym wydarzeniem interesuje się cały świat, transmisja przeprowadzona zostanie do 160 krajów. Wszyscy z niecierpliwością czekają na pierwszy gwiazdek sędziego Tobiasa Welza.

Bayern dostał się do finału zwycięstwami z Energie Cottbus (3:1), VfL Bochum (2:1), Hoffenheim (4:3), Schalke (1:0) i Eintrachtem (2:1). Droga Bayeru była nieco łatwiejsza, to wygrane z Alemanią Aachen (4:1), Paderborn (1:0), VfB Stuttgart (2:1), Unionem Berlin (3:1) i Saarbrucken (3:0).

Bukmacherzy Fortuny zdecydowanie stawiają na Bayern: 1,33 – 5,50 – 8,40. Jako zdarzenia wielce prawdopodobne stawiam na zwycięstwo drużyny Flicka, ponad trzy gole w meczu i przynajmniej jedno trafienie Roberta Lewandowskiego.

🎾 🏆 🏒 💡 💣 💩 💰 🍺 👍 😛 😞 😭 🤮 🥊 💀 😀 😇 😡 😲 🤔
Brak postów