Oferta wg czasu
Kursy
1.01
1000

Borussia Derby, czyli jazda bez trzymanki

22.1.2021,
Autor zapowiedzi: Przemysław Iwańczyk
pic

Historia licząca ponad pół wieku, 115 meczów i 396 goli. Wielkie mecze, euforie, dramaty, niezapomniane spotkania, tylko pięć, w których nie padł żaden gol. Jesienią żółto-czarni rozbili Gladbach 3:0, ale dziś nie jest to takie oczywiste. Stawką nie tylko punkty, ale i perspektywa gry w Lidze Mistrzów, bo mistrzostwo kraju chyba uciekło bezpowrotnie i jednym, i drugim.

Obie Borussie dzieli tylko punkty, za to straty do prowadzącego Bayernu Monachium są już znaczne, wynoszące odpowiednio 10 i 11 punktów. W nieco lepszej sytuacji są dortmundczycy, ale środowy mecz z Bayerem Leverkusen może w nich siedzieć głęboką traumą. Przegrane 1:2 spotkanie, a wcześniej remis ze słabiutkim Mainz, może zdecydować, że dogonienie Bawarczyków stanie się niemożliwe. Ale jest się o co bić w piątkowy wieczór, bo prócz prestiżu, jakie niesienie za sobą Borussia Derby, obie ekipy walczą o miejsce w Lidze Mistrzów. W tegorocznych pucharach oba zespoły awansowały do 1/8 finału, szczególnie Źrebaki zbierały w związku z tym wiele komplementów, bo miały w swojej grupie Real Madryt i Inter Mediolan.

Mecz ten rozpoczyna w Niemczech drugą rundę. I mimo różnicy w tabeli na korzyść dortmundczyków, to gospodarze dzisiejszego spotkania mają wyższe notowania. Razem z Eintrachtem Frankfurt są najlepsi w 2021 roku. Przegrali w lidze tylko trzy mecze, podczas gdy rywal aż sześć, zgubne okazały się liczne remisy. Ostatni raz Gladbach przegrało jeszcze przed świętami, bilans ostatnich czterech spotkań to trzy zwycięstwa i remis. Szczególnie cenna była wygrana z Bayernem, tak w aspekcie punktowym, jak i psychologicznym. Dała bowiem dowód, jak szerokie są pokłady wartościowych zawodników BM. Mimo kilku urazów, nieobecność z innych powodów (np. COVID), zespół jest zbilansowany jak mało który. Można nawet mówić w ich przypadku o najszerszej i najbardziej wyrównanej kadrze z całej Bundesligi. Jest tam wreszcie świetny trener Marco Rose, który nauczony doświadczeniami piłki korporacyjnej w Red Bullu Salzburg (pracował tam m.in. z Erlingiem Haalandem), przenosi wyuczone wzorce na obecny klub.

Skoro o Rose mowa, mecz ten będzie miał bardzo poważny podtekst. Są nim spekulacje o przenosinach trenera Gladbach właśnie do Dortmundu. To w tej chwili najpoważniejszy kandydat do przejęcia sterów po zwolnionym kilka tygodni temu Lucianie Favrze. Zastępujący go obecnie Edin Terzić to rozwiązanie tymczasowe, poza tym jak pokazało życie nie gwarantujące sukcesów mimo wybitnych osobowości młodego pokolenia w składzie – wspomnianego wcześniej Haalanda, Jadona Sancho czy Jude Bellinghama. Okazja do pokazania warsztatu jest wręcz wymarzona. Rose będzie dodatkowo w jeszcze lepszej sytuacji niż w poprzednich meczach, bo wracają mu Breel Embolo (po kwarantannie) i Marcus Thuram (po zawieszeniu za czerwoną kartkę). W porównaniu z ostatnim spotkaniem z Werderem Brema (1:0) miejsce w jedenastce mają odzyskać kluczowi dla zespołu, oszczędzani ostatnio Ramy Bensebaini (przeszedł niedawno koronawirusa) i kapitan Lars Stindl. Ważnych dla drużyny postaci jest jednak więcej, choćby Florian Neuhaus, o którego zabiega Bayern czy Jonas Hoffmann. Obaj mają na koncie niedawne debiuty w reprezentacji, ten pierwszy zdobył nawet gola. Prawdopodobnie nie zdąży jeszcze zadebiutować nowy nabytek, 18-letni Amerykanin Joe Scally, który na pozycji prawego obrońcy może stać się prawdziwym objawieniem.

U dortmundczyków sytuacja kadrowa jest nieciekawa, choć to żadne usprawiedliwienie dla gorszych ostatnio wyników. Są bowiem inne gwiazdy zdolne wziąć na siebie odpowiedzialność za wynik, choć odnotować należy, że z powodu kontuzji wypadli na dłużej Dan-Axel Zagadou, Thorgan Hazard i Axel Witsel. 33-letniego weterana Marcela Schmelzera już chyba nie należy liczyć, bo w tym sezonie nie zagrał ani minuty. Żółte kartki eliminują z gry Duńczyka Thomas Delaney, ale z tym akurat Terzić nie będzie miał kłopotu, bo po pauzie z tego samego powodu wraca Emre Can.

Borussia Derby to historia licząca ponad pół wieku, 115 meczów i 396 goli. Wielkie mecze, euforie, dramaty, niezapomniane spotkania, tylko pięć, w których nie padł żaden gol. Ale to przede wszystkim statystyka korzystna dla żółto-czarnych, którzy wygrali 44,3 proc. z nich. Ostatnie 12 meczów, wliczając w to także spotkanie w Pucharze Niemiec, to zwycięstwa BVB z bilansem goli 33-8 (!). Ostatnią wygraną Gladbach odnieśli przed sześcioma laty i chyba nietrudno uznać, że mierzą się dziś ze swoim najmniej przyjaznym przeciwnikiem.

To nie będzie mecz bez goli, wskazuje na to i historia, i styl, jaki prezentują oba zespoły. Być może będziemy świadkami przełamania Gladbach, biorąc pod uwagę jego przewagę trenera Rose nad niedoświadczonym kolegą z ławki po drugiej stronie. Widać też pewien marazm w ostatnich poczynaniach żółto-czarnych. Gwiazdy nie błyszczą, wybijają się za to zawodnicy z drugiego planu, np. Julian Brandt. Największą uwagę skupi chyba jednak Marco Reus, filar Dortmundu, który w BMG spędził trzy sezony wybijając się do wielkiej piłki. Grając tam zdobywał średnio 0,37 gola i 0,25 asysty mecz. Przez osiem sezonów w obecnym klubie podniósł średnie do wyników odpowiednio 0,45 i 0,29.

Mój typ: 2:0 dla Gladbach.

🎾 🏆 🏒 💡 💣 💩 💰 🍺 👍 😛 😞 😭 🤮 🥊 💀 😀 😇 😡 😲 🤔
Brak postów