X

Przeglądarka, której używasz nie jest w pełni kompatybilna

Niektóre funkcje mogą działać nieprawidłowo. Proponujemy zainstalować jedną z popularnych przeglądarek internetowych, ewentualnie użyć uproszczoną wersję strony Fortuny.

Nasza strona internetowa wykorzystuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Aby uzyskać więcej informacji, zachęcamy do zapoznania się z naszą Polityką Cookies. Ok

Aby wykorzystać wszystkie możliwości oraz funkcje, należy włączyć Javascript. Instrukcje

Zakłady
Ligi
Oferta - data
Oferta - dyscyplinami

Oferta wg kursu

1.01.
1.5

Zmierzch biegowych bohaterów. Mo Farah biegnie dziś po złoto

4. sierpnia. 2017 14:55

Więcej zapowiedzi
eksperci przemyslaw iwanczyk

Rozpoczynające się w piątek mistrzostwa świata w lekkoatletyce staną się nie tylko areną pięknych jak co dwa lata zmagań, ale także pożegnań wielkich tego sportu. Za Usainem Boltem, którego wielu uważa za sportowców wszech czasów, tęsknić będziemy dekadami. Za Mo Farahem niekoniecznie, choć dziś ma on szanse na ósme mistrzostwo świata w karierze.

Po mistrzostwach Brytyjczyk ma jeszcze w planach starty w dwóch mityngach Diamentowej Ligi i wynosi się na ulice, gdzie zamierza podbijać maratonowe rywalizacje. Póki co to wciąż król dystansów 5 i 10 km, na których zdobył cztery olimpijskie złota, pięć mistrzostw świata (w 2011 r. niespodziewanie przegrał rywalizację na 10 km) oraz pięć triumfów w mistrzostwach Europy. Dziś wieczorem Farah wystartuje w dłuższym z biegów.

Ambiwalencja, z jaką spotyka się uwielbiany na Wyspach biegacz z Mogadiszu (tam się urodził), bierze się z kłopotów, w jakie popadł jego trener Alberto Salazar. By uniknąć niewygodnych pytań o doping, o który się go oskarża, zrezygnował z akredytacji na londyńskie mistrzostwa i będzie pomagał Farahowi zdalnie. Przez niejasną przeszłość szkoleniowca, nie najlepsze opinie dotykają również samego biegacza, któremu np. sztab szkoleniowy miał podawać zwiększone dawki l-karnityny. Wyznawcy Mo oburzają się na takie insynuacje, on sam, spoglądając w oczy swoim rozmówcom, mówi, że z dopingiem nie ma nic wspólnego. Przed dwoma laty przeprowadził nawet publiczny test krwi na obecność niedozwolonych środków, by oczyścić się z podejrzeń.

Angielskie media od kilku miesięcy zastanawiają się, jak będzie wyglądało zejście ze sceny ich bohatera. Że choć odejdzie jako największy brytyjski biegacz wszech czasów, to jego dziedzictwo jest jednak niepewne. Wszystko zależy od tego, co jeszcze wyjdzie na jaw i z jakimi kolejnymi zarzutami spotka się jego trener.

Jednak droga, jaką przebył Farah, niezależnie od zastrzeżeń wobec niego, jest dla wielu wielką inspiracją. Zaczął biegać w wieku 11 lat, jego nauczyciel wf, Alan Watkinson, od razu spostrzegł, że ma do czynienia z przyszłym sportowcem o nienaturalnym talencie. Barierą był jednak brak komunikacji, ponieważ Farah przyjechał do Anglii z Somalii jako ośmiolatek. Nie znał języka, niewiele rozumiał, ale szybko się uczył, stając się po kilku latach jednym z najbardziej uwielbianych sportowców w Wielkiej Brytanii. Angielska gwiazda biegów długich, Paula Radcliffe, wspomina, że na ich wspólnym zgrupowaniu zapamiętała chudego chłopaka, który nakładał na talerz kopy jedzenia, a później wychodził na trening i zasuwał aż miło.

Dziś Farah jest bezsprzecznym faworytem biegu na 10 km, zresztą podobnie będzie na połowę krótszym dystansie. Także dlatego, że doświadczony, 34-letni biegacz ma nieprawdopodobną umiejętność koncentrowania się na kluczowych startach. Jak ważny jest dla niego Londyn, przypominać nie trzeba, bo to właśnie tam spotkał się z nieprawdopodobną fetą, kiedy triumfował na igrzyskach olimpijskich na tym samym stadionie. Także treningi potwierdzają, że nie powinien mieć żadnych kłopotów ze swoimi przeciwnikami. Najgroźniejsi z nich to Kenijczycy - Geoffrey Kamworor i Paul Tanui, ale z nimi przecież Farah nie raz już sobie poradził. Właściwie można zakładać z dużą dozą prawdopodobieństwa, że ta trójka znajdzie się na podium, oczywiście z zastrzeżeniem, że złoto zarezerwowane jest dla Faraha. Spośród wszystkich konkurencji bukmacherzy większego faworyta widzą tylko w Waydzie van Niekerku, rekordziście świata na 400 m.

Autorem tekstu jest Przemysław Iwańczyk

Nowy komentarz
8-) :-& :-/ c[] ;-) *bomb* *box* *broken* *cafe* :,-(
*idea* :-D *love* *$* *poo* :-( :-O :-! :-) :-P
Brak komentarzy