X

Przeglądarka, której używasz nie jest w pełni kompatybilna

Niektóre funkcje mogą działać nieprawidłowo. Proponujemy zainstalować jedną z popularnych przeglądarek internetowych, ewentualnie użyć uproszczoną wersję strony Fortuny.

Nasza strona internetowa wykorzystuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Aby uzyskać więcej informacji, zachęcamy do zapoznania się z naszą Polityką Cookies. Ok

Aby wykorzystać wszystkie możliwości oraz funkcje, należy włączyć Javascript. Instrukcje

Zakłady
Ligi

Ostatnia setka brylantu z Jamajki. Bolt musi wygrać kolejne złoto! Da radę?

eksperci przemyslaw iwanczyk

To koniec epickiej historii najszybszego człowieka, jakiego nosiła Ziemia w swych liczonych milionami lat dziejach. Niezależnie od jej zakończenia Usain Bolt pozostanie najbardziej rozpoznawalnym sportowcem XXI wieku, a dla niektórych nawet lekkoatletą wszech czasów. Trudno wyobrazić sobie inny scenariusz niż jego kolejne złoto na dystansie 100 m, choć to impreza, w której możemy być świadkiem sensacji.

Już drugiego dnia lekkoatletycznych mistrzostw świata będziemy świadkami epokowego wydarzenia. Ledwie 31-letni jamajski sprinter pobiegnie w swoim jubileuszowym 70. biegu na 100 m. I najważniejszym, który może mu dać czwarty złoty medal na tym dystansie, w ostatnim biegu w karierze. Jeśli wytrzyma próbę nerwów, nie straci czujności, jak w mistrzostwach świata w Daegu w 2011 r., kiedy popełnił falstart, nie powinien mieć problemów z wygraniem. Zresztą w 11-letniej historii startów Bolta na światowych arenach zdarzyło się tylko pięciokrotnie, że ktoś był lepszy w bezpośredniej walce: w 2008 r. pokonał go Asafa Powell, rok później Daniel Bailey, dwa lata później Tyson Gay, w 2012 r. Yohan Blake i w 2013 r. Justun Gatlin. Nigdy nie miało to jednak miejsca w imprezie rangi finałów mistrzostw świata bądź igrzysk olimpijskich. Z grupy tej w dzisiejszych półfinałach mogą wystartować Blake i Gatlin, ale to nie oni wyznaczają obecnie światową hierarchię sprintów. Za plecami Bolta jest tak naprawdę tylko 22-letni Kanadyjczyk Andre de Grasse, biegacz najbardziej rokujący na przyszłego mistrza świata i olimpijskiego. W Londynie zabrakło go z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego uda. Ale w Londynie Jamajczyk nie jest w optymalnej dyspozycji, o czym niżej…

Bolt to sportowiec nieprawdopodobny z wielu powodów. Bijąc tak niesamowite rekordy świata (9,58 s na 100 m i 19,19 na 200 m), których z pewnością nikt długo nie tknie, schodzi ze sceny ani raz nie pokalany dopingiem. Posiadaczami 33 najlepszych wyników w historii jest zaledwie sześciu sprinterów. Każdy z nich – Gay, Powell, Blake, Gatlin (ci, którzy raz go pokonali) oraz Nesta Carter byli przynajmniej raz zawieszeni za stosowanie niedozwolonych środków. Bolt nigdy!

W kontekście piątkowych biegów eliminacyjnych można mieć wątpliwości, w jakiej formie jest Jamacjczyk. Wszedł do półfinałów nie bez trudu, dopiero z siódmym czasem (to nie zdarzyło się nigdy wcześniej), osiągając wynik 10,09 s. To, jak sfrustrowany potrząsał głową świadczy o tym, że nie jest do końca pewny swego, nie bije rywali z wielką przewagą, jak na poprzednich imprezach. Narzekał wprawdzie na niezbyt korzystne dla niego bloki startowe, ale widać, że czeka na optymalną formę.

Odnosząc się do kursów, można śmiało typować, że rekord świata nie zostanie pobity, zakładając, że 4-5 biegaczy zejdzie poniżej granicy 10 s. Ten bieg to szansa dla ryzykantów, chcących wytypować sensację. Dla mnie jednak złoto dla Bolta, na podium powinni wdrapać się Blake oraz Gatlin. Jest jednak ktoś, kto może sprawić sensację; to 21-letni Amerykanin Coleman, który wynikiem 9,82 s otwiera w 2007 r. światowe listy. Na razie jednak biega w Londynie na zaciągniętym hamulcu ręcznym…

Autorem tekstu jest Przemysław Iwańczyk

Dodany: 5. sierpnia 2017 17:33

Nowy komentarz
8-) :-& :-/ c[] ;-) *bomb* *box* *broken* *cafe* :,-(
*idea* :-D *love* *$* *poo* :-( :-O :-! :-) :-P
Brak komentarzy