X

Przeglądarka, której używasz nie jest w pełni kompatybilna

Niektóre funkcje mogą działać nieprawidłowo. Proponujemy zainstalować jedną z popularnych przeglądarek internetowych, ewentualnie użyć uproszczoną wersję strony Fortuny.

Nasza strona internetowa wykorzystuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Aby uzyskać więcej informacji, zachęcamy do zapoznania się z naszą Polityką Cookies. Ok

Aby wykorzystać wszystkie możliwości oraz funkcje, należy włączyć Javascript. Instrukcje

Zakłady
Ligi
Oferta - data
Oferta - dyscyplinami

Oferta wg kursu

1.01.
1.5

Włodarczyk złoto, zagadki na 1500 m kobiet i prawie jasna sytuacja na 110 metrów przez płotki

7. sierpnia. 2017 16:47

Więcej zapowiedzi
eksperci przemyslaw iwanczyk

Choć w lekkoatletycznych mistrzostwach świata mieliśmy już trzy mocno niespodziewane rozstrzygnięcia medalowe, inny rozwiązanie niż kolejny złoty medal Anity Włodarczyk w rzucie młotem nie wchodzi w grę. Jeszcze niedawno tak samo w ciemno można było stawiać na triumf Genzebe Dibaby na 1500 m. Dziś nie jest to tak oczywiste.

Polka to absolutna arcymistrzyni swojej konkurencji. Gdyby wyłączyć ze statystyk „nakoksowane” przeciwniczki, nie ma ona sobie równych od 2012 r. Od tego czasu, licząc również medale przyznane przy laboratoryjnym stole, Polka wygrała dwa razy igrzyska olimpijskie, trzy razy mistrzostwo świata i trzy razy mistrzostwo Europy. W dzisiejszym finale czas na kolejny triumf w globalnych zmaganiach. Stawiając na Włodarczyk wszystkie pieniądze, można wspomnieć tylko o wynikach z tego roku. Otóż nasza rodaczka prowadzi na światowych listach (82,87 m z końca lipca w Cetniewie) z przewagą ponad sześciu metrów nad Amerykanką Gwen Berry, która – co zaskakujące – nie przeszła przez eliminacje zawodów w Londynie. Trzeciej na listach Chince Zheng Wang brakuje do Polki jeszcze więcej, a żeby potwierdzić brak przypadku w tej dysproporcji, dodajmy, że Włodarczyk legitymuje się siedmioma najlepszymi wynika tego roku. Podobnie zresztą jest z rekordem świata – Polce sześciokrotnie udała się ta sztuka, czterokrotnie poprawiała ona swój wynik. W Londynie jest ponoć w takiej formie, że może pobić wynik 82,98 m z ubiegłorocznego Memoriału Kamili Skolimowskiej w Warszawie. O naszą młociarkę nie ma też co obawiać się od strony psychologicznej. W przeciwieństwie do Pawła Fajdka, który mimo olbrzymich możliwości „wyłożył się” na dwóch kolejnych igrzyskach olimpijskich, przyzwyczajona jest do walki pod olbrzymią presją. Jako jedna z nielicznych na świecie w całej lekkoatletyce posiadła umiejętność – ja, arena i tzw. sprzęt, czyli młot.

Szalenie trudno jest wytypować faworytkę biegu finałowego na 1500 m. Jeszcze kilka miesięcy temu nie miałbym wątpliwości i w ciemno postawiłbym na rekordzistkę świata sprzed dwóch lat Etiopkę Genzebę Dibabę. W obecnym sezonie nie jest już tak mocna. Po zmianie trenera do dawnej formy wraca Holenderka Sifan Hassan. Ma obecnie trzy najlepsze wyniki na świecie tego roku (najlepszy 1.56,14), najlepiej spośród konkurentek przeszła przez półfinały i to ona jest faworytką bukmacherów. Pamiętajmy jednak o tym, że finałowe starcia na wielkich imprezach to nie to samo co pojedyncze starty w mityngach bądź kwalifikacje. Dlatego do złota pretenduje także Kenijka Faith Kipyegon, która potrafi rozgrywać biegi taktycznie. Między innymi z tego powodu wygrała ubiegłoroczne igrzyska olimpijskie pozostawiając w tyle Dibabę oraz Amerykankę Jennifer Simpson, którą dziś zobaczymy w finale. Niespodzianki mogą sprawić mistrzyni dystansu na 800 m Caster Semenya z RPA oraz przedstawicielka gospodarzy Laura Muir. W finałowej rozgrywce zobaczymy także Polkę Angelikę Cichocką. Gdyby Polka powalczyła o rekord życiowy (na razie 4.01,61), być może dałoby jej to podium. Stawiam na trójkę: Dibaba, Kipyegon i Hassan, ale wbrew fachowcom liczę na zwycięstwo rekordzistki świata.

W kontekście piątkowych biegów eliminacyjnych można mieć wątpliwości, w jakiej formie jest Jamacjczyk. Wszedł do półfinałów nie bez trudu, dopiero z siódmym czasem (to nie zdarzyło się nigdy wcześniej), osiągając wynik 10,09 s. To, jak sfrustrowany potrząsał głową świadczy o tym, że nie jest do końca pewny swego, nie bije rywali z wielką przewagą, jak na poprzednich imprezach. Narzekał wprawdzie na niezbyt korzystne dla niego bloki startowe, ale widać, że czeka na optymalną formę.

Jeszcze większą loterią jest bieg mężczyzn na 110 m przez płotki. Tu obok formy dodatkowo włącza się element szczęścia, przecież wielokrotnie widzieliśmy jak faworyci odpadają z walki o zwycięstwo przez niezauważalny dla ludzkiego oka błąd. Pomijam wypadki oczywiste, kiedy zawodnicy wpadają w przeszkody, ale przy olbrzymiej stawce, jaka jest w Londynie, i taki scenariusz jest możliwy. Jest jednak w stawce ktoś, kto zdominował tę konkurencję w tym roku. To Jamajczyk Omar McLeod, który wygrywa praktycznie każde zawody, bijąc przy okazji rekord życiowy na poziomie 12,90 s. Tym samym zbliżył się on do rekordzisty świata Ariesa Merrita na jedną dziesiątą, ale w tym sezonie Amerykanin nie jest już tak mocny. Właściwie nie jest i już być może nie będzie ze względu na perypetie zdrowotne, m.in. poważna kontuzja Achillesa oraz transplantacja nerki. Kandydatami do podium są również występujący pod białą flagą Rosjanin Siergiej Szubienkow oraz Francuz Garfield Darien. Stawiam na wygraną McLeoda.

Autorem tekstu jest Przemysław Iwańczyk

Kursy na to spotkanie dostarcza FORTUNA - LEGALNY BUKMACHER

Nowy komentarz
8-) :-& :-/ c[] ;-) *bomb* *box* *broken* *cafe* :,-(
*idea* :-D *love* *$* *poo* :-( :-O :-! :-) :-P
Brak komentarzy